Minister Zalewska zapewniała, że nie będzie zwolnień w oświacie. Tymczasem w  tym roku w Gdańsku z pracą pożegna się 347 nauczycieli a w ciągu najbliższych trzech lat – 700.  

Dlaczego koszty reformy minister Zalewskiej mają pokryć samorządy (dostosowanie szkół, zmiana tabliczek, pieczęci oraz doposażenie pracowni przedmiotowych – w przypadku Gdańska to ponad 36 mln zł.), podczas gdy edukacja w Polsce jest finansowym zadaniem rządu? Z jakich podręczników będą korzystać uczniowie jesienią 2017, skoro nie są gotowe książki przystosowane do nowego programu? Jak ministerstwo zamierza rozwiązać kwestie odebrania w wyniku reformy równych szans w dostępie do edukacji – za dwa lata o miejsca w liceach będą się ubiegały dzieci po szkole podstawowej i gimnazjum, a więc z innych placówek, uczonych według różnych programów, z innymi świadectwami?

A Anna Zalewska uśmiecha się. I to wszystko, jeśli chodzi o odpowiedzi na pytania.