Nasza ulubienica minister Zalewska nie widzi problemu w fakcie, iż w wyniku reformy edukacji od września 2017 roku zabraknie  miejsc w przedszkolach. Nic dziwnego. To samorządy będą zmuszone rozwiązywać wszystkie organizacyjne, logistyczne i finansowe problemy związane z reformą.

W samej Warszawie zabraknie w przyszłym roku w przedszkolach ponad 2 tys. miejsc dla trzylatków. Zapewne takie są właśnie „potrzeby społeczeństwa”. Bowiem potrzebami społeczeństwa tłumaczone są wszelkie absurdy tej chaotycznej, nieprzygotowanej i niepotrzebnej nikomu reformy.