W nowym roku szkolnym w szkołach średnich pojawi się o 30% więcej dzieci niż w poprzednich rocznikach. Zdaniem minister Zalewskiej fakt ten nie wpłynie na jakość nauczania. Będzie  podwójny rocznik w pierwszych klasach, które to klasy będą miały różne programy.  Osobna też będzie do nich rekrutacja. Pani Zalewska wymyśliła, a o resztę niech martwią się samorządy. 

Ze względu na infrastrukturę nie starczy miejsc w wymarzonej szkole dla wszystkich chętnych – część młodzieży, będzie musiała zadowolić się słabszym liceum lub szkołą branżową. Ale to nie problem Zalewskiej.

W niektórych szkołach średnich nauka odbywać się na zmiany, często do późnych godzin wieczornych lub w wynajętych pomieszczeniach poza placówką. Spowoduje to brak możliwości organizacji zajęć rozwijających uzdolnienia, wyrównujących deficyty edukacyjne, przygotowujących do egzaminów zewnętrznych. I tu Anna Zalewska nie dostrzega problemu.

Nauczyciele coraz liczniej przekwalifikują się i odchodzą z zawodu, gdyż reforma spowodowała brak stabilizacji i identyfikacji z miejscem pracy (uzupełnianie etatu). Domyślam się, że moja ulubiona pani minister nie dostrzega powiązania tych faktów z jakością nauczania.

fot. Jarosław Kubalski/ Agencja Gazeta