Mimo upływu 9 miesięcy od powołania, nie działa zespół mający zbadać, czy i jak bardzo poważnym zagrożeniem dla Bałtyku jest zalegający na dnie morza zatopiony podczas II wojny światowej niemiecki tankowiec Franken. Trudno uznać za działanie zespołu jedno spotkanie, do którego w tym czasie doszło. 

Może na przyspieszenie prac zespołu wpłynie kontrola NIK, która zbada, jak polskie służby monitorują zagrożenia ekologiczne wynikające z zalegającego w zatopionych wrakach ropopochodnego paliwa oraz broni chemicznej. Nie wygląda na to, by resort planował jakiekolwiek działania awaryjne, jeśli dojdzie do wycieku paliwa z Frankena. A przecież chodzi o utylizację tysięcy ton niebezpiecznych substancji.

Na dnie Bałtyku zidentyfikowano ok. 300 wraków okrętów, w tym ok. 100 w Zatoce Gdańskiej. Z jednego z nich wydobywa się paliwo, inny, z powodu korozji może się rozpaść w każdej chwili i spowodować ogromną katastrofę ekologiczną. Ponadto w Bałtyku zalega ok. 15 tysięcy ton bojowych środków trujących, których działanie powoduje śmierć, zmiany nowotworowe/ genetyczne w organizmach żywych oraz trwałą degradację środowiska morskiego.

fot. Fundacja Mare