Przygnębia tempo i zakres pomocy przekazywanej przez rząd osobom poszkodowanym w wyniku nawałnic, które przeszły nad Pomorzem w sierpniu 2017 roku. Tylko minister Błaszczak uważa ją za wystarczającą. Tymczasem nawet urzędnicy rozdzielający pieniądze pomoc ta nie zaspokoi potrzeb najbardziej poszkodowanym. Czy państwo pomoże osobom, które w raz z dziećmi spędzą zimę w kontenerach?

W odróżnieniu od opinii premier Beaty Szydło o zdanym przez państwo egzaminie w obliczu nawałnic – poszkodowani mieszkańcy Pomorza twierdzą, iż była ona niewystarczająca i doceniają głównie pomoc samorządów, firm i osób prywatnych.  W gminach złożono 120 wniosków o pieniądze na remont i odbudowę budynków mieszkalnych. Zasiłki miały wynieść do 200 tys. zł., tymczasem średnio rodziny dostają ok. 30 tys. zł., co nie wystarcza na odbudowę domostwa.

Czym ministerstwo tłumaczy skandaliczny fakt, iż ponad dwa miesiące po tragicznych nawałnicach część mieszkańców nadal czeka na wypłacenie zasiłków? Niczym. Po prostu nie tłumaczy.