Jak na razie ministerstwo środowiska nie podjęło znanych mi działań w celu ograniczenia w rejonie Krakowa stężenia pyłów, które w grudniu 2016 przekroczyło normy WHO o 2 tysiące procent. Aby ogłosić alarm smogowy w Polsce zanieczyszczenie powietrza musi osiągnąć 300 mikrogramów na metr sześcienny, podczas gdy w Paryżu 100 mg, w Szwajcarii, na Węgrzech i w Czechach 75.  Mieszkańców Polski o smogu informuje się przy stężeniach pyłów na poziomie 200 mg, podczas gdy w państwach europejskich to zwykle ok. 50 mg.

Byłoby dobrze, gdyby minister Szyszko  – zamiast wycinać lasy i polować na żubry – wprowadził mniej liberalne zasady informowania Polaków o smogu. Rząd PIS ogranicza niezależności samorządów, dlaczego wobec tego ministerstwo, przy tak ogromnym zanieczyszczeniu powietrza, nie wprowadza w konkretnych miastach, okresowo, naprzemiennego ruchu samochodów, darmowego transportu publicznego, ograniczenia prędkości na głównych ulicach i obowiązkowych objazdów dla ciężarówek?