Rząd PIS zamierza wymienić kadry i pozbawić osobowości prawnej kilkadziesiąt najlepszych instytutów naukowych, przekształcając je w jeden Narodowy Instytut Technologiczny. Trudno zrozumieć, jakie przesłanki skłaniają ministrów Morawieckiego i Gowina do przekonania, że scentralizowanie zarządzania nauką i wdrożeniami spowoduje skok innowacyjny.

Zdaniem resortu dojrzały wiek pracowników instytutów wpływa na ich niską innowacyjność. Wprawdzie historia wynalazków przeczy tej tezie, ale PIS skupia się wyłącznie na historii dziejów Polski, więc nie ma orientacji.

Ciekawostką nowelizowanej ustawy o instytutach naukowych jest fakt, że po odwołaniu dyrektora instytutu minister jako jego zastępcę może powołać dowolną osoba z zewnątrz, która nie musi znać obcego języka. Czy w dzisiejszych czasach nie jest to kuriozum w świetle  międzynarodowej współpracy naukowców? Czy nie obniży prestiżu polskiej nauki?