Nauta, jedna z największych stoczni zależnych od skarbu państwa, ponosi milionowe straty a kontrakty przez nią zawierane kończą się niczym. Do zarządu stoczni powoływani są prezesi z politycznego nadania, nie zaś menedżerowie – specjaliści, którzy potrafiliby stworzyć długoterminową, realną wizję funkcjonowania Nauty.

Czy resort ma plan uzdrowienia sytuacji zakładu? Zapewne tak, skoro minister Marek Gróbarczyk otrzymał za swoje działania nagrodę w wysokości 65 tys. złotych. Tymczasem Nauta od miesięcy nie płaci podwykonawcom a pierwsze terminy zapłaty upłynęły blisko rok temu. Czy zdaniem ministra wyprzedaż majątku stoczni uratuje ją przed bankructwem?

 

zdj. www.mstfi.pl