Minister Radziwiłł powołał do zespołu opracowującego nowe standardy opieki nad rodzącą prof. Bogdana Chazana, osobę, do której większość Polek nie ma zaufania. Czy nie wystarczy, że osoby podzielające wartości i poglądy profesora Chazana mogą skorzystać z opieki w placówce, w której pracuje? A może szefem zespołu opracowującego standardy opieki nad rodząca powinna zostać osoba młodsza, z praktyką położniczą w szpitalach za granicą? Czyż wiek pana Chazana (73 lata) nie predystynuje go do przyjścia na zasłużoną emeryturę lub pozostanie przy praktyce prywatnej, z korzyścią dla wizerunku służby zdrowia?

Chazan, który de facto uniemożliwił skuteczne zastosowanie antykoncepcji awaryjnej, przeciwnik in vitro (przypomnę, że WHO uznała bezpłodność za chorobę) i naprotechnologii jest prawdopodobnie osobą najmniej pożądaną przez kobiety, jako członek w/w zespołu.  Lekarz obrażający publicznie kobiety, które z określonych przyczyn poddały się zabiegowi aborcji nie powinien swoich poglądów zachować dla siebie, a nie pogłębiać ich traumę? Czy nie wymagają tego standardy zawodu?