Policjanci zatrzymali w Gdańsku grafficiarza, który zniszczył elewacje kilkunastu budynków, w tym zabytkowej wozowni w Parku Oliwskim. Straty wyceniono na około 42 tys. zł. Decyzją Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Oliwa sprawa została umorzona, a wandal odpowie za wykroczenie.

Dlaczego zdaniem MSWiA w takich przypadkach czyn nie jest uznawany za przestępstwo podlegające ustawie o ochronie zabytków, gdy sprawcy grozi duża kara finansowa i możliwość pozbawienia wolności nawet do pięciu lat? Ciekaw jestem, czy w opinii ministra Ziobro wymiar kary w opisanym przypadku (grzywna do 5 tys. zł) nie przyczynia się do poczucia bezkarności wandali?

W opinii społecznej kara nie jest adekwatna do popełnionego czynu, tym bardziej, że sprawca był już wcześniej karany za wykonywanie graffiti z artykułu dotyczącego uszkodzenia mienia.