W opinii ekspertów nowy spis lektur a la Zalewska jest naiwny i anachroniczny. Czy resort jest pewien że dzieci z klas V-VI podołają dziełom Mickiewicza, Słowackiego, Ignacego Krasickiego i Antoniego Czechowa i czy nie zniechęci ich to do czytania, powodując dalszy spadek czytelnictwa w ogóle?

Być może MEN nie zauważył, że dziś dzieci są inne niże 20-30 lat temu, dzięki codziennemu dostępowi do współczesnych mediów i różnorodnych postaw światopoglądowych i że na co dzień konfrontują się ze światem zewnętrznym całkowicie różnym od przedstawionego w XIX-wiecznych lekturach. Minister Zalewska słynna jest z tego, ze nie ma żadnych obaw. Dlatego też nie boi się, że nauczanie postaw patriotycznych za pośrednictwem książek spowoduje, ze uczniowie wybiorą cokolwiek byle nie nudną książkę, pisaną niezrozumiałym językiem.