Na ministra Glińskiego nie ma co liczyć, więc może minister Kwieciński (Inwestycje i Rozwój) podejmie działania w celu wyjaśnienia przyczyn zwiększenia obszaru terenów postoczniowych w Gdańsku, które mają zostać wpisane do rejestru zabytków. Konserwator wojewódzka zatroszczyła się o tereny opustoszałe, na których inwestorzy muszą obecnie wstrzymać realizację swoich inwestycji, choć prace budowlane już trwają.

Dlaczego do rozszerzenia obszaru objętego procedurą wpisu do rejestru dochodzi w sytuacji, gdy zgodnie z procedurami wydane zostały stosowne, prawomocne, pozwolenia na budowę, które wymagały wcześniejszego uzgodnienia z konserwatorem?

Zasadne wydaje się pytanie o brak działań konserwatora przez lata, gdy rozbierana były dawne hale stoczniowe, budynki i pochylnie. To nie jedyna jej akcja, która denerwuje gdańszczan. Przykryty kartonami od maja b.r. przepływ Raduni przez Forum Gdańsk jest kolejną, w której nie trudno dopatrzeć się złośliwości. Odnoszę wrażenie, że nie o zabytki tu chodzi a o politykę. I wykonywanie poleceń z Nowogrodzkiej, która to Nowogrodzka wyraź nie Gdańska nie lubi.

Może (osobiście jednak w to wątpię, bo Piotr Gliński czuwa) minister Kwieciński podejmie działania zmieniające zapisy ustawy, które powodują, że uchwalony plan miejscowy, który wydawało by się jest dokumentem o nadrzędnym znaczeniu, nie ma żadnej mocy wobec uprawnień konserwatora zabytków.

fot. Agencja Gazeta