Blisko dwa tysiące pracowników, którzy zajmują się na polskich lotniskach kontrolą bezpieczeństwa, ma stracić pracę bez konsultacji z zarządami lotnisk, które odpowiadają za  bezpieczeństwo w terminalach lotniczych w Polsce.  Zmiany te ograniczą przepustowość lotnisk, zanim nowe służby wdrożą się do obowiązków, co zdaniem specjalistów może potrwać nawet  dwa lata. Obecnych pracowników Służby Bezpieczeństwa Lotnisk mają zastąpić …. celnicy.

Rządowi zależy, by znaleźć zatrudnienie dla celników, którzy w wyniku reformy zostaną zwolnieni z pracy. Strach przed ich protestami jest silniejszy od rozsądku. Czy celnicy są profesjonalnie przygotowani do kontroli bezpieczeństwa, skoro nie przeszli odpowiednich szkoleń i nie posiadają stosownych certyfikatów? Czy takie działania nie spowodują zmniejszenia stanu bezpieczeństwa polskich lotnisk? Chyba czasy nie sprzyjają takim eksperymentem.