Resort słynnego obrońcy przyrody, Jana Szyszko, od dwóch lat bezskutecznie próbuje ograniczyć w Polsce stężenie pyłów, które przekracza normy WHO o setki procent. To znaczy raczej nie próbuje.  I zapewne nie wywiera presji na Ministerstwo Energii, w celu wprowadzenia norm dla węgla, który w największym stopniu odpowiada za polski smog.

Może w rejonie Nowogrodzkiej, Wiejskiej i Al. Ujazdowskich zainstalowano specjalne filtry? Zgodnie z zasadą „rząd się sam wyżywi.” Tłumaczyłoby to fakt, iż PIS, przy tak ogromnym zanieczyszczeniu powietrza, nie wprowadza w konkretnych miastach okresowo naprzemiennego ruchu samochodów, darmowego transportu publicznego, ograniczenia prędkości na głównych ulicach i obowiązkowych objazdów dla ciężarówek.

Smog powoduje astmę, przewlekłą chorobę płuc, a także przyczynia się do zawałów i sprawia, że żyjemy średnio o rok krócej.