Z  dotychczasowych nieźle wyposażonych i osiągających świetne wyniki gimnazjów sportowych, dwujęzycznych i artystycznych nie powstaną sprofilowane szkoły podstawowe. W ogóle w nowej strukturze systemu edukacji nie ma miejsca dla szkół z rozszerzonymi programami, których jest w całym kraju tysiące.

Trudno zrozumieć niechęć minister Zalewskiej do dzieci i młodzieży o sprecyzowanych zainteresowaniach. Bo przecież nie chodzi o wyrównywanie szans edukacyjnych, gdyż w przypadku placówek publicznych każde dziecko ma szanse, by zostać uczniem sprofilowanej klasy.

Reforma ma zaprzepaścić osiągnięcia nauczycieli, dzieci i ich rodziców uniemożliwiając ukierunkowanej młodzieży jej rozwój. Przestaną też istnieć gimnazja prowadzone przez uczelnie wyższe, które nie są zainteresowaniem kontynuowaniem współpracy ze szkołami podstawowymi.

Minister Zalewska zajmuje niekwestionowane, pierwsze miejsce na podium jeśli chodzi o nietrafione pomysły.